Dwa dni w polskim Mirosławcu
Chór Żeński Friedland miał okazję spędzić dwa dni w Łowiczu Wałeckim specjalnie na nasze zaproszenie, które zostało przyjęte wraz z 10 śpiewakami, aby zaśpiewać w gospodarstwie agroturystycznym „Siedem Ogrodów” na „Święcie Ziół”. Serdecznie dziękujemy za przybycie.
Pomysł zorganizowania występu w wyjątkowych ogrodach był bardzo wyczekiwany. Tak więc w czwartek, 15 sierpnia 2024 roku, delegacja wyruszyła do Polski o 6.30 rano z 3 samochodami zapewnionymi przez miasto, 10 śpiewakami i 2 parami tanecznymi ze stowarzyszenia tańca ludowego i tradycyjnych strojów. Po przybyciu na miejsce około godziny 9.00 przywitało ich pyszne śniadanie w wyjątkowej zielarni. Wszystko kręciło się wokół różnych ziół, roślin, kwiatów i figurek wyrzeźbionych z drewna. Cały obiekt, który został stworzony przez parę, był dla nich bardzo wyjątkowy. Przygotowali swoje kapelusze - oczywiście z pęczkami ziół - i rzucili się w cudowne naturalne otoczenie pełne oczekiwania.

Zgodnie z tematem przewodnim czekało na gości wiele stoisk z zakupami, jedzeniem i piciem. Ponieważ mieli do dyspozycji niemieckojęzyczną polską opiekunkę Monikę, mogli dowiedzieć się tego i owego, z czego kilka z nich w pełni skorzystało. Po długim oczekiwaniu w bardzo upalnej letniej pogodzie pozwolono gościom zaprezentować swój program. Dyrektor choru przywitała publiczność trzema polskimi słowami - Dzień dobry Mirosławiec - które bardzo nam się spodobały. Publiczność zdawała się również rozpoznawać „Małą kukułkę” - polską piosenkę ludową. Opiekunka Monika pomogła w tłumaczeniu, a publiczność z wdzięcznością i z brawami przyjęła zaproszenie zespołu do ponownego spotkania. To był dla gości koniec bardzo bogatego programu koncertowego organizatorów. Pod wieczór mogli przenieść się do swoich pokoi, co przyjęli z radością.
Po powrocie na teren festiwalu czekali na kolację, a Gudrun poderwała się do tańca. Grupa dorosłych i ich dzieci dała świetny pokaz - muzyki na warzywach takich jak marchew, cukinia i melony. Ale w pewnym momencie nic nie było w stanie utrzymać gości na ich miejscach - tylko najtwardsi wytrzymali trochę dłużej. Po obfitym śniadaniu, które zaspokoiło wszystkie gusta, mogli cieszyć się „Siedmioma Ogrodami”. Gislinde udało się zdobyć resztki marchewki z „koncertu warzywnego”. Na koniec pożegnalna piosenka „Mecklenburger Land” i zdjęcie z właścicielką posiadłości - potem kierowcy zabrali gości do domu.


